to sen zmyka gdzie pieprz rośnie,
często krzyczę:moja mamo,
abym poczuł się radośnie!
Ona dla mnie jest opoką
gdy świat wali się czasami,
gdy łzy ronią moje oko-
kiedy zostajemy sami.
Gdy świat staje znów na głowie
i wciąż budzi wszystkich ludzi,
kto mi wtedy prawdę powie
abym zawsze się nie trudził,
Znów do akcji wkracza mama:
świat bezpieczny jest jak kiedyś:
chroni nas cudowna rama-
nie czujemy żadnej biedy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz